Omlety, om nom nom

W związku z licznymi zapytaniami o przepis na omlet mocy, postanowiłem się z Wami nim podzielić, bo to żadna tajemnica :) Podpatrzyłem go u kolegi na obozie treningowym w Calpe, który od dawna go wcina, tylko każdy na swój sposób i właściwie Wam także polecam pewnego rodzaju improwizację.

Dotychczas sprawdził się właśnie w Hiszpanii, podczas czterogodzinnych treningów w tlenie oraz jako wsad przed wyścigowy. Największą jego zaletą jest dość długie uwalnianie się wartości odżywczych. Dzięki temu np. 4h w tlenie mogę jechać na samej wodzie bez dodatkowego jedzenia (chociaż zawsze na wszelki wypadek mam ze sobą banana).

Podczas samych wyścigów oczywiście pomagam sobie żelami Etixx, ale tam jest całkowicie inna spalanie i większa potrzeba energetyczna. Oczywiście na wyścigu Izo z węglami ETIXX CARBO-GY to podstawa plus drugi bidon z magnezem  ETIXX MAGNESIUM 2000 AA, co zapewnia już full zestaw ze wsadem w postaci omletu na dwie godziny przed wyścigiem.

Ok to przechodząc do przepisów, podam wam dwa, na Omlet Mocy oraz Omlet na słono, który ostatnio robiłem po raz pierwszy na standardowe śniadanie w ciągu tygodnia, bo przecież to najważniejszy posiłek w ciągu dnia ;)

OMLET MOCY (przepis na wyścig)

Składniki:

  • 4 jajka
  • duża szklanka płatków owsianych, najlepiej tzw. górskich
  • 2 banany
  • garść żurawiny
  • garść dowolnych orzechów lub słonecznika
  • i co jeszcze chcecie :) ja dodaję czasem len mielony jeszcze
  • miód do posmarowania gotowego omleta na wierzchu
  • coś do smażenia – ja używam oleju kokosowego lub masła osełkowego, w dość dużej ilości

Przygotowanie:

Teoretycznie wszystko mieszamy w jednej misce, ale najlepiej w takiej kolejności.

Rozbijamy cztery jajka i dobrze je mieszamy (jeśli chcecie możecie je lekko ubić, ja nie widzę, potrzeby, ale improwizacja czasem przynosi dobre efekty), następnie dodajemy owsiankę i len (jeśli go dodajecie) i ponownie wszystko dobrze mieszamy. W tym momencie dobrze już zacząć rozgrzewać patelnię.

Banany kroimy w kostkę, najpierw wzdłuż na „krzyż” a potem w plasterki i dodajemy do wcześniejszej mieszanki z resztą dodatków.

Taką mieszaninę wlewamy w całości na rozgrzaną patelnię, formując ją na płaski około centymetrowy „omlet”, brzegi łopatką dociskamy do środka, żeby zrobiła się „ścianka”.

I teraz musimy wyczuć kiedy będzie trzeba przerzucić omlet na drugą stronę, w skali od 1 do 9 proponuję ustawić palniki/grzałki na około 7.

Stopień wysmażenia zależy od Was, najtrudniejsze jest przerzucenie na drugą stronę, ale najczęściej się udaje zrobić tzw. „flipa” w powietrzu ;)

Gotowy omlet smarujemy z wierzchu dokładnie miodem dzięki czemu nie jest suchy z wierzchu. Czekam na Wasze zdjęcia, poniżej moje sprzed dwóch miesięcy, ale postanowiłem pisząc ten wpis, że nagram cały proces i dorzucę tutaj lub na stronę :)

OMLET NA SŁONO (coś na fajne śniadanie)

Składniki:

  • 4 jajka
  • 2 duże łyżki czubate mąki
  • dowolna wędlina (ja użyłem suchej krakowskiej), kilka plasterków, wg uznania
  • 2-3 plasterki sera żółtego
  • świeże pomidory i zielone pesto do przybrania z wierzchu gotowego omletu
  • coś do smażenia – ja używam oleju kokosowego lub masła osełkowego, w dość dużej ilości

Przygotowanie:

I ten jest trochę trudniejszy, może bardziej wymagający, bo teoretycznie też wszystko mieszamy w jednej misce, ale…

Najpierw należy pokroić w drobną kostkę wędlinę i ser żółty, odłożyć na bok i niech czekają na swoją kolej.

Z jajkami jest więcej zabawy, bo musimy oddzielić białko od żółtek. Samo białko do miski w której będziemy wszystko mieszać a żółtka na bok. Białka musimy ubić na sztywną pianę, najlepiej mikserem na największych obrotach.

W tym momencie dobrze już zacząć rozgrzewać patelnię. Potrzeba sporo oleju lub masła, żeby omlet się nie przypalił.

Jak już będzie piana dodajemy do niej żółtko jednocześnie miksując na małych obrotach a potem dosypujemy mąką. Na koniec dodajemy wędlinę oraz ser nadal miksując całość na niskich obrotach.

 

Taką mieszaninę wlewamy w całości na rozgrzaną patelnię, powinna ładnie się rozlać i teraz cierpliwie na niezbyt dużym ogniu czekamy aż zacznie nabierać kształtu i „puchnąć”.

I teraz ponownie musimy wyczuć kiedy można, tym razem przekręcić omlet na drugą stronę, przerzucanie na tzw. „flipa” może go spłaszczyć. Ponownie stopień wysmażenia zależy od Was, najtrudniejsze jest przerzucenie na drugą stronę.

Na gotowy omlet dodajemy pokrojone w kostkę pomidory wymieszane z pesto :)

 

Smacznego ;)

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Omlety, om nom nom

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s