Wróciła świeżość, jest moc… Mazovia w Długosiodle dobrym prognostykiem przed sezonem?

Kolejny tydzień treningów minął, piątek przez drugą w sezonie Zimową Mazovią był bardzo dobry, trening obwodowy zrobiłem na dużej świeżości i dynamice co świadczyło o odpowiedniej regeneracji. Organizm powrócił do pełni sprawności po zgrupowaniu co było bardzo dobrym zwiastunem przez nadchodzący startem w niedzielę.

Do tego wszystkiego aby ruszyć nogę w sobotę wybrałem się na przejażdżkę, z ekipą Pętli oraz osobami, które przyjechały na otwarcie nowego punktu Airbike na mapie Warszawie, w Wilanowie. Ustawka była zorganizowana także z tego właśnie powodu. Pomimo niezbyt zachęcającej rano pogody, mgła i niska temperatura do Góry Kalwarii wybrało się łącznie 16 osób, dzięki czemu rozruch przed zawodami był bardzo przyjemny i lekki dla nóg.

 

Ale niedziela nadeszła a wraz z nią odpowiednie przygotowania, motywacji też nie brakowało, w końcu chciałem zobaczyć jakie będą efekty Calpe i przede wszystkim start na świeżo. Już po starcie w Jabłonnej, pomimo, że na lekkim zmęczeniu treningowym start był lepszy niż w zeszłym roku, to teraz oczekiwania, zwłaszcza moje było znacznie większe.

 

 

Zadbałem więc o odpowiednie przygotowanie do startu, oprócz regeneracji po sobotniej wycieczce, położyłem się wcześniej spać, zresztą przez cały tydzień to praktykowałem i stwierdzam, że wysypianie się jest mega ważne. I o ile w zeszłym roku to zaniedbywałem, teraz widząc efekty, staram się nawet jak nie jestem zmęczony chodzić wcześniej spać.

Spróbujcie przez tydzień, dwa wcześniej chodzić spać a przekonacie się ile to daje, zwłaszcza, jeśli chodzi o regenerację, docenicie to o wiele bardziej od leżenia i wyciągania nóg do góry. Nic nie zastąpi tak rege jak długi sen. Drzemki w ciągu dnia, po treningu czy zawodach to dla mnie jeszcze trudna sprawa, bo ciężko mi zasnąć, ale też staram się to praktykować.

Ok, ale wracając do tematu wpisu, czyli do startu w Długosiodle. Po raz pierwszy miałem wystartować z drugiego sektora, często był on łączony z pierwszym, ale tym razem było normalnie. Trasę znałem doskonale z poprzedniego sezonu, gdyż była praktycznie nie zmieniona, długa i szybka, sprinterska… czyli zdecydowanie nie na mojego full’a :) ale co tam, w końcu jadę tam treningowo, oczywiście nie oznacza to odpuszczania, ale wiem, że  w starciu z rowerami lżejszymi o 4-5kg nie wielkie będą szanse. Jednak trzeba się sprawdzić i zobaczyć czy jest moc w nogach.

83473aee-41d6-4c5e-94e8-ca71a1295771

Początek wyścigu, czyli rozprowadzenie po bruku… tutaj full się przydał ;)

Od startu sprint po asfalcie, 40km/h, potem wjazd na dłuuugą prostą po bruku, gdzie nawet udało się wskoczyć na 4te miejsce na tym segmencie, bo większość bokiem a ja czołgiem  przeleciałem środkiem i ustawiłem się na samym początku drugiego sektora, oddając prowadzenie Adamowi, któremu usiadłem na koło.

Wszystko było pięknie i ładnie, w sekcjach leśnych cały czas z przodu aż do wyjechania na pierwszą sprinterską prostą… i tam niestety zabrakło siły, żeby przepchać grubasa, ale nie poddawałem się i cały czas cisnąłem… tętno non stop powyżej 183, często w okolicach 188… trochę przesadziłem na starcie gdy doszedłem do 197, ale chciałem się ustawić jak najbardziej z przodu a wymagało to mocnego ciśnięcia.

Niestety na sekcjach sprinterskich za dużo nadal traciłem, oczywiście wszystko to nadrabiałem gdy wjeżdżaliśmy na single i leśne interwały gdzie 29cali i mocna świeża noga bez problemu bokiem, albo środkiem po piachu pozwalały na wyprzedzanie.

76d087eb-4786-41a7-aa03-000d414c9d29

Bardzo cieszy mnie fakt, że leśne interwałowe odcinki przejechałem bardzo równo, obydwa okrążenia niemal identycznie.

Problemem okazały się szybkie sekcje na których zdecydowanie brakowało prędkości.           A wyglądało to tak na pierwszym i drugim okrążeniu:

Odcinek singli            9:55 vs 9:58                                                                                                                    Górki                             2:45 vs 2:46
Szybki segment         24:13 vs 25:54
no i ostatni odcinek singli z awarią 12:19

No właśnie, na ostatnim odcinku singli na 4km przed metą, przy zmianie przełożeń łańcuch wpadł między blaty i zblokował się tak mocno, że straciłem 1m i 42 sek na mocowaniu się z nim i prawie odkręcaniu blatów (podziękowanie dla widza, który miał narzędzia, którymi podważyliśmy co trzeba). Niestety kosztowało mnie to sporo, łącznie z odjechaniem grupki z którą jechałem… no ale awarie się zdarzają. Na metę wjechałem jak się pewnie domyślacie niezbyt zadowolony.

cov 0287.jpg

Fot. Zbyszek Kowalski

Ale gdy emocje opadły i przyszedł czas na analizę, byłem bardzo mocno zdziwiony i jednocześnie zadowolony. Ukończyłem wyścig w 1g i 42min co był o 28min!!! lepszym czasem niż w zeszłym roku. 28min to przepaść przecież… ten sam rower, ta sama trasa… ale to uzmysłowiło mi jak wielkie postępy przez rok uczyniłem, a na pewno przez ostatnie 4 miesiące pracy z Adamem.

Oczywiście od razu przyszły kolejne pytania, co byłoby gdybym pojechał na lżejszym HT? No właśnie co? I wtedy postanowiłem, że na Mrozy załatwię sobie sprzęt na którym będę mógł się konkretniej porównać z najmocniejszymi zawodnikami.

I tak też będzie, na Mrozy przyjadę powalczyć o jak najlepsze miejsce na fajnym HT… a jakim to może poznacie po tym zdjęciu :)

Bez tytułu

Na tej maszynie powalczę w Mrozach – a wszystko dzięki Cozmo Bike

To tyle na dziś :) moc jest, a za niecałe dwa tygodnie zobaczymy, ile jej jest walcząc już na równorzędnym sprzęcie ;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s