Pętla Kopernika – iskra mojej przygody z kolarstwem

Tak tak, to od Pętli wszystko się zaczęło tak bardziej na poważnie, wyścigowo i szosowo. Zanim pojawiła się Pętla moje jeżdżenie ograniczało się do wycieczek rowerowych, no może do jakiś prób startów w zimowych edycjach Mazovii i jakiegoś planu startu w Beskidy MTB Trophy.

Ale o Pętli nie będę pisał, bo właściwie było już tego mnóstwo, czym jest i co my właściwie wokół niej robimy. Napiszę, jak to wygląda i wyglądało w pierwszym roku jej powstania z mojej perspektywy.

O samej Pętli i koncepcji można było poczytać i usłyszeć m.in. w LubimyRowery.pl, Serwisie Sportowym S24, Na Szosie, TVP Warszawa czy zobaczyć jak jeździmy w programie Dwa Koła na TVN Meteo Active. Trochę tego było :)

Ale jak to się wszystko zaczęło… zima była dość łagodna więc na szosach dało się śmigać i tak 28 stycznia pojawiłem się na trzecim zorganizowanym w tym roku Warsaw Nocturne… wtedy też poznałem Remka Siudzińskiego, z którym to wszystko teraz ciągniemy.

Nie było łatwo, bo oczywiście jak większość z nowicjuszy na Pętli poleciałem pierwsze okrążenie za szybko :) amator, amatorszczyzna na najwyższym poziomie :) Zrobiłem wtedy 3 pełne i 3 skrócone okrążenia… byłem wykończony ale i mega zadowolony, bo poznałem sposób na fajne interwałowe treningi.

Za tydzień oczywiście też musiałem się pojawić i było super, tylko zaczął padać śnieg ale na szczęście na koniec więc do domu dojechałem jak bałwan.

No ale problemem oprócz pogody był fakt iż jeździliśmy w kilka osób i to przeszkadzało o tyle, że na 3km odcinku wszyscy się rozjeżdżali i jeździło się samemu. Wtedy pomyśleliśmy, że trzeba to jakoś rozruszać, bo potencjał jest i tu zaczęły się schody.

Chcieliśmy rozruszać Warsaw Nocturne, ale właściciel profilu nie chciał, żebyśmy tam jeździli pod jego nazwą, i pomimo prób rozmów z dwóch stron nie udało dojść się do porozumienia.

Zrobiłem wtedy tzw. „Grupę zarządzającą” na FB i zaczęliśmy myśleć nad nazwą, oczywiście nie trwało to długo, robimy pętlę właściwie wokół pomnika Mikołaja Kopernika, więc niech będzie to Pętla Kopernika i tak zostało.

Trzeba było szybko nadać temu jakąś formę, więc przy pomocy kolegów grafików z pracy szybko powstało proste logo a potem dzięki takim narzędziom jak Canva zaczęły powstawać jakieś pierwsze posty na FB. Jakiś szybki montaż filmiku z GoPro zapraszający na Pierwszą Pętlę, trochę fotek, jakieś posty o zasadach Velominati :) Kilka wieczorów przy komputerze i ruszyliśmy z kopyta.

Oczywiście początki były trudne bo sporo osób obawiało się Karowej, no bo jak zjeżdżać po tej kostce i do tego na czas… Dało się i nadal się daje :) ja o dziwo nie zaliczyłem jeszcze ani jednej gleby tam i mam nadzieję że tak pozostanie :) ale chyba tylko dlatego, że mam najdłuższy staż w zjazdach po tym odcinku.

Ale wracając do tej iskierki… no bo tak sobie po prostu jeździliśmy przez pierwszy półtora miesiąca… no fajnie jeździmy kręcimy, gadamy ale hmm… no są te segmenty i Strava i miedzy sobą je porównujemy… no i przyszedł wspólny pomysł na ligę… ktoś rzucił pomysł punktów, poszukałem regulaminów, przykładowych punktacji, zrobiliśmy i uzgodniliśmy zasady w „grupie zarządzającej” i tak pierwszego kwietnia ruszyła Liga Pętli Kopernika…

I wtedy wszystko się zaczęło, rywalizacja nabrała rumieńców a ja zapragnąłem jeździć coraz szybciej i lepiej. Do tego liczenie punktów tydzień w tydzień, porównywanie klasyfikacji i tego jak mi idzie na konkretnych odcinkach, zaczął się szał :)

Zauważyłem, że na 10 okrążeniach jestem słaby ale na podjazdach jest moc i tak przyjąłem, że będę walczył o generalkę w Climbie :) Jakimś cudem :) a może wyjeżdżeniem i regularnością udało mi się stanąć na 3 miejscu w klasyfikacji Sprint i Climb.

Wiem, że gdybać zawsze można, ale gdyby nie mój wypadek podczas Tour de Warsaw być może w klasyfikacji Climb udało by się zdobyć pierwsze miejsce :) ale 3 też jest super. Koszulka Climber’a jest :)

Pętla to takie trochę moje dziecko kolarskie, ale oczywiście wspólne, bo sam tego nie zrobiłem a przy pomocy wielu osób, jednak ilość czasu jaki w nią włożyłem spowodowało, że kolarstwo szosowe stało się częścią mojego życia i mnie.

Dziś nie wyobrażam sobie tygodnia bez roweru, kiedyś była to forma relaksu, ale bardzo rzadko uprawiana, wtedy liczyły się inne sporty.

Pętla rozpaliła we mnie to coś, ten ciąg do kolarstwa i spowodowała, że chcę się rozwijać i nadal polepszać swoje osiągi. Wiem, że mam już prawie 31 lat na karku, ale mam to gdzieś, chcę więcej, szybciej i lepiej.

Jeśli nie byliście jeszcze na Pętli, przyjedźcie i zobaczcie ile frajdy daje jazda po „naszej” trasie. Może i w was Pętla rozpali chęć konkretniejszego jeżdżenia i też zaczniecie śmigać na zawody jak ja.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s