Urlop jakiś taki mocno obłożony :) no i zaczynamy pracę…

Zanim o urlopie i pracy, byłem na torze w Pruszkowie…

DSC_6440 (2) DSC_6480 (2)   DSC_6489 (2) DSC_6428 (2)

Coś nowego, fantastyczna zabawa i przede wszystkim ten klimat… czuć w powietrzu, panującej atmosferze, że jesteś w miejscu gdzie rower to bóstwo… Aż pedały same kręcą… aaa, bo to ostre koła :P

No właśnie, nie zapomnijcie o tym podczas jazdy na torze bo będzie uślizg koła i kraksa gotowa, czujność i koncentracja do samego końca.

Jazda po torze to całkowicie coś nowego, coś innego, ale bardzo fajnego… właściwie porządnej jazdy było ok 45min (Garmin i Endo w telefonie nie łapały GPSa) i do tego ok 30min powolnego kręcenia wokół toru… i to nie dlatego, że było nudno, ale po 3-5 szybkich okrążeniach czujesz nogi i potrzebujesz odpocząć, a rower i pedały kręcą się nadal, więc jeździsz powoli wokół wewnętrznej bandy.

Najciekawsza jest oczywiście jazda po bandach, na ich zewnętrznej części… ale też i najtrudniejsza, bo na nich właśnie czujesz ile siły musisz włożyć, żeby przepchać pedały i się nie ześlizgnąć… zasada jest prosta, jedziesz za wolno, spadasz na dół i powodujesz karambol… więc wjeżdżając na kolejnym okrążeniu na górną część bandy, nad reklamy, musisz być pewny, że zostało ci jeszcze mocy w nogach na przepchanie zakrętu.

Uczucie jest baaardz ciekawe, mega zwalniasz i masz wrażenie jakby ci ktoś pod górkę wrzucił na blat… no może przesadziłem, ale kilka cięższych przełożeń wskakuje jak gdyby nigdy nic i z 45km/h robi się momentalnie 30… a to minimalna granica na połówkę bandy a nie na górę, więc w ułamku sekundy musisz dołożyć sporo mocy.

Ale mogę polecić i zachęcam każdego do spróbowania jazdy po torze, to tylko 40zł, a przyjemność i zabawa MEGA :)

No trochę o tym torze się rozpisałem :) ale było fajnie, więc czemu nie… zresztą dziś dopiero odebrałem z toru koszulkę, którą zostawiłem po treningu… tyle czekała… ale pojechałem w góry, więc nie było jak wcześniej tego ogarnąć…

No właśnie, góry, Rychlebskie Scieżki… kolejna Mega wyprawa z ekipą, 4 dni w Czechach… i w końcu wiem, że zakup Treka FuelEx5 się opłacił… bez niego nie przeżyłbym tej wyprawy… sprawdził się fantastycznie, został ekstremalnie przetestowany.

To krótka zajawka z wyjazdu:

Jak było każdy widział i słyszał :) momentami ciężko, strasznie z tak mocno zaciśniętymi rękami na kierze, że aż zrobiły mi się odciski :p

Zdecydowanie niektóre ścieżki i mój brak techniki powodowały u mnie wzrost tętna i „rzucanie mięsem” na prawo i lewo…

Ale znowu SuperFlow, Trail Dr. Wiessnera czy PumpTrack powodowały, że uśmiech wracał momentalnie :) Oczywiście, żeby to wszystko przejechać trzeba było swoje wykręcić do góry… kilometrów może i dużo nie zrobiliśmy bo zaledwie 181km w 4 dni i 4500m przewyższeń :) dla porówania Trophy to 200km i 7200 przewyższeń, też w 4 dni.

Ale tutaj najważniejsza była zabawa i zjazdy w dół. Niektóre ścieżki były dla mnie za trudne… póki co SuperFlow to mój poziom, na którym mogłem już trochę poszaleć. Sławek i Kuba, którzy śmigają tam od lat, trochę się wynudzili, ale i tak jestem im Mega wdzięczny za to, że w końcu udało im się mnie namówić na ten wyjazd.

Z pewnością tam jeszcze wrócę, a do tego wokół są takie asfalty, co widać na początku filmu, że na pewno zabiorę wtedy także szosę. Tylko obawiam się, że po takiej mieszance i powrocie na Mazowsze zapłaczę się, że nie ma tutaj gdzie jeździć… To jest najgorsze w tym wszystkim.

Po wyjeździe w Rychleby jazda Trekiem po Mazowszy, to będzie nuda… Ale za to podczas przyszłorocznego Trophy zjazdy będą dla mnie jak szerokie asfaltowe ścieżki… Ścieżki to super miejsce na naukę techniki i walki o przetrwanie na trudnych technicznych zjazdach… dla początkujących amatorów jak ja oczywiście :)

Tyle o Rychlebach… jak znajdę czas, będzie dłuższy film z większą ilością bajerów :) bo to była tylko zajawka :)

No właśnie, Rychleby się skończyły… zaczynam Urlop ale też i zaczynam pracę… Jestem już po słowie z trenerem Adamem, przejrzeliśmy wyniki badań i co?

Jest dobrze :) jest nad czym popracować, ale wyniki wskazują, że jest co poprawić i z czego zbudować proAmatora na miarę wyjazdu do Perth… a może i mistrzostw Polski Masters na początku 2016 roku?

Co do wyników badań wydolnościowych to V’O2 peak uzyskałem powyżej wartości oczekiwanej na poziomie 125%, natomiast maksymalne zużycie tlenu zostało określone jako doskonałe :) ale do prosów, jeszcze kilku punktów brakuje :p

Oczywiście nie wszystko jest takie różowe, więc zaczynamy pracować… będzie ciężko, ale nie będzie to tylko rower, a także siłka, bieganie, łyżwy, szosa, MTB… różnorodność wskazana…

Tak wygląda plan na pierwsze tygodnie, jeszcze z lekkim odpoczynkiem, ale zaraz zaczniemy mocno, bo przede mną jeszcze w tym roku Tour de Warsaw :)

Planowanie

Tak teraz jeszcze dodatkowo będzie trzeba nauczyć się korzystać z TrainingPeaks :) ale cóż Sky z tego korzysta, więc nie jest to chyba takie złe :p

Dzisiaj jeszcze Pętla… dobra kolejny wpis o Pętli, bo piszę i niej i piszę… chociaż chyba powinniście ją znać :p więc mam o niej coś napisać czy nie? Pomyślę…

Dziś Pętla a od jutra zaczynam pracę na siłowni… wezmę GoPro, coś nagram… no tak GoPro też samo się nie wzięło i kupiło… ale o tym jutro :)

Trzymajcie kciuki, zaczynamy działać!!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s