skąd pomysł na rower… Część 1.

No właśnie, jak rozpoczęła się moja przygoda z rowerem?

W 2011 roku stwierdzono u mnie problem z lewym kolanem a dokładnie uszkodzony tylni róg łękotki, diagnoza była jedna, „prędzej czy później będzie Pan musiał to wyciąć, ale póki kolano się nie blokuje proszę zacząć jeździć delikatnie na rowerze, najlepiej na kolarzówce, żeby nie obciążać kolana (…)”

Kontuzja wzięła się z przetrenowania siatkówki i jeździe na snowboardzie… dzięki, temu, że wtedy jeździłem jeszcze konno (tak sportów dużo, różnych uprawiałem), miałem wśród znajomych osobę, której rodzice mieli sklep rowerowy.

Szybko postanowiłem, że będę jeździł do pracy na tzw. kolarzówce :) i zakupiłem za 800zł swoją pierwszą szosę :)

267157_1977102944996_1406985_o

Niestety długo się nią nie cieszyłem bo trzeciego dnia jadąc nią do pracy jeden z kierowców postanowił być szybszy ode mnie wymuszając pierwszeństwo… napisali nawet o tym w gazecie :)

I tak 2011 rok rowerowo szybko się skończył po zaledwie 173km… gips dwa miesiące, potem długa rehabilitacja…

Regularnie ponownie zacząłem jeździć od Marca 2012 roku, do pracy, raz na miesiąc dłuższy wypad na ok 70km!!! Ale jeździłem tylko przy ładnej pogodzie… Wtedy jeszcze nie było pojęcia pogoda może być dobra albo bardzo dobra na jeżdżenie…

Jednak rower nadal był formą rehabilitacji i środkiem transportu, gdyż bardzo dużo grałem w siatkówkę i jej się najbardziej poświęcałem, na tyle dużo iż po 2012 roku gdy zrobiłem zawrotne 1601km w 2013 roku było ich już tylko 780, gdyż cały plan podporządkowany był pod siatkówkę w którą grałem od liceum.

Koniec roku 2013 niestety lub stety był początkiem końca mojej gry w siatkówkę… na Turnieju w Pruszkowie w Grudniu po jednym z ataków straciłem czucie w prawej nodze od uda do stopy… myślałem, że to przeciążenie, naciągnięcie, lekka kontuzja…

Potem było niestety gorzej, następnego dnia ostry dyżur, leki przeciwbólowe, skierowanie na rezonans i diagnoza… centymetrowa przepuklina w odcinku lędźwiowym kwalifikująca się już do operacji…

Po kilku dniach nerwów, leżenia i zastanawiania się co dalej postanowiłem za poleceniem pojechać do RehaSportu w Poznaniu do doktora Dudzińskiego, który zajmuje się urazami pleców u sportówców.

I to była najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć. Specjalista jakich mało, dostałem od niego zestaw 3 ćwiczeń do samodzielnego robienia i miałem się zgłosić na kontrolę za 2 miesiące. Ćwiczenia proste, ale miałem je robić regularnie rano, w ciągu pracy (miałem karimatę w biurze) i wieczorem, inaczej groziła mi operacja i koniec ze sportem.

Po półtora miesiąca odzyskałem pełne czucie w nodze a po 6 miesiącach po przepuklinie nie było śladu :) To było niesamowite uczucie, ale kontrola u doktora nie pozostawiła złudzeń.

„Może pan wrócić do siatkówki, ale za pół roku widzimy się na stole operacyjnym (…)” – diagnoza, którą usłyszałem była masakryczna, co prawda nie byłem super siatkarzem, ale lubiłem grać i nie wyobrażałem sobie życia bez sportu.

Zapytałem, czy mogę przynajmniej jeździć na rowerze, na szczęście odpowiedź była pozytywna a do tego mogłem biegać i wskazane było pływanie.

No to zacząłem powoli sobie jeździć po pracy, w weekendy, ale były to traski 30-70km… raz wypuściłem się na 100km po Warszawie, objeżdżając wszystkie Decathlony :) zajęło mi to 8h…

Poszukiwałem w necie, na fb grup, które jeżdżą na szosach i tak trafiłem na grupę Cyklista w Warszawie, Michała Bodka i całą ekipę z którą utrzymuję kontakt do dziś :)

To dzięki Wam jestem tu dziś i śmigam jak szalony, dziękuję wam za to bardzo.

Postanowiłem umówić się na pierwszą długą wycieczkę z Cyklistą na Wrześniową Wielką Pętlę, ok 150km… Dużo myślałem czy dam radę i nie miałem bladego pojęcia jak się jeździ w grupie. Wtedy też pierwszy raz złapałem gumę i nauczyłem się ją zmieniać przy pomocy kilku osób, które zauważyły, że nigdy tego nie robiłem. Dojechałem do „mety” i z wielkim „bananem” na twarzy padłem w domu na twarz umęczony, ale zadowolony…

I tak to się zaczęło… A że jeszcze tego trochę jest i tych przełomowych momentów to napiszę o tym w kolejnym wpisie, bo nie chcę was zanudzać i męczyć tak od razu ;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s